Obecny czas: 2018-09-21, 06:26 Wyszukiwanie zaawansowane

Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Moderatorzy: kadetm-780, travel200, Kuubaxx, Conqeror

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez demon9705 » 2013-05-07, 15:51

oraz wymienianiu oleju :p
Awatar użytkownika
demon9705
Mechanik
Mechanik
 
Posty: 514
Rejestracja: 2012-07-26, 00:41
Miejscowość: Czarnków

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez fso777 » 2013-06-01, 20:43

Conqeror- szkoda , że wątpisz że wyjazd nie wypali, no ale się zdziwisz :)

Świec biorę z 5 :) Jak na razie 1300 km bezawaryjnie sie bujam, dzis 140 km jechałem w ulewie, ogar dał radę, bez zająknięcia,jednak przez deszczyk, spalanie wzrosło, 3.3l/100 km. Nie ma tragedii. Te 140 km przejechałem w 2 godziny 48 minut.

Już nie cały miesiąc do wyjazdu, od następnego tygodnia zacznę ogarniać mapkę, bo cały czas wszystko jest chaotyczne :)

na razie tyle, pozdrawiam!
Awatar użytkownika
fso777
Nowy
Nowy
 
Posty: 8
Rejestracja: 2013-01-21, 18:17

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez Conqeror » 2013-06-02, 19:21

W takim razie będe kibicował. Jak byś miał dostep do neta w telefonie moglbyś porobić pare zdjęc podczas wyprawy ;)
Awatar użytkownika
Conqeror
Zwycięzca Konkursu
Zwycięzca Konkursu
 
Posty: 2131
Rejestracja: 2009-03-07, 19:19
Miejscowość: Ozo

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez fso777 » 2013-06-03, 21:09

Ciężko z telefonem będzie, raczej będę co jakiś czas dodawać zdjęcia,gdy będę miał dostęp do internetu. Jak na razie , wszystkie części zapasowe zakupione, jeszcze przed wyjazdem postaram się zmienic tarczę sprzęgłowe, a jak nie przed wyjazdem, to w trakcie :mrgreen:
Awatar użytkownika
fso777
Nowy
Nowy
 
Posty: 8
Rejestracja: 2013-01-21, 18:17

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez Maniek98 » 2013-08-20, 14:32

I jak i jak ? :D
Maniek98
Nowy
Nowy
 
Posty: 15
Rejestracja: 2012-02-10, 20:29
Miejscowość: lidzbark warmiński

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez patryq » 2013-08-20, 15:32

Dojechał.
RequiredData napisał(a):Czopy na wale wyruchane!

Po co oglądać kabarety, jak można sie zalogować na romety.net :lol:

Image

GG 31086291
patryq
Mechanik
Mechanik
 
Posty: 869
Rejestracja: 2011-02-21, 21:08
Miejscowość: Kaczory

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez Conqeror » 2013-08-21, 16:47

Po cięzkich przygodach, reasumując ogarem można jedzić niedaleko domu do 50 km
Awatar użytkownika
Conqeror
Zwycięzca Konkursu
Zwycięzca Konkursu
 
Posty: 2131
Rejestracja: 2009-03-07, 19:19
Miejscowość: Ozo

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez naveintre » 2013-08-25, 23:49

Chyba twoim RG :D
Co mu się po drodze posypało?
Awatar użytkownika
naveintre
Mechanik
Mechanik
 
Posty: 689
Rejestracja: 2012-04-17, 21:49

Re: Ogarem 200 dookoła Polski, a i 1 km dalej :D

Postprzez patryq » 2013-08-26, 11:00

Jeśli chcesz sobie poczytać o jego podróży to zapraszam do lektury :mrgreen:

Pewnie jesteście ciekawi , co działo się podczas podróży?? Oto cos dla Was, mała relacja z wjazdu. Z góry przepraszam za błędy. Relacja napisana dla forum śląskich motocyklistów..


Gliwice, 1 Września 2012r - do mojego łba, wpadł mi pomysł , aby przejechać dookoła Polskę rometem ogarem 200...Ja gdy cos zaplanuje, i bardzo tego chce, to nie odpuszczam...Po miesiacu jednak odpuściłem sobie, bo pomyślałem , że to nie realne... Po 2 miesiącach od tego zdarzenia , napisałem na forum slaskich motocyklistów, kilka słów o mnie i o tym gdzie bylem i na czym... Motocykliści byli pod wielkim wrażeniem, pod takm , że pomogli mi w realizacji mojego pomysłu, wspierając mnie duchowo , finansowo, kufrowo oraz stelażowo :D . Wielu z Nich ( z Was ) straciło dla mnie wiele wiele czasu, kupe pieniędzy i dużo cierpliwości-za to Wam dziękuje..JEDNAK po ponad półrocznych przygotowaniach, po półrocznym testowaniu romecika, po półroczym zbieraniu hajsu i części na wyjazd, po ponad półrocznym przekonywaniu rodziców nadszedł dzień wyjazdu....

OGAREM 200 DOOKOŁA POLSKI-JUZ , DZIŚ , TERAZ !

Wieczór 28 czerwiec pogoda beznadziejna, leje,pada, rodzice raczej negatywnie nastawieni na wyjazd. Ja twardo cały czas się pakuję . Pozegnałem się z babcią, oczywiscie mnie przekonywała , żebym nie jechał nigdzie ; )



29 Czerwiec godzina 6:00- pada mrzawka, pożegnałem się z rodzicami, robię sobie śniadanie, a ku mojemu zdziwieniu , wjezdza w moje podwórko skuter i mój kolega .Byłem mile zaskoczony jego przyjazdem... Około godziny 7 zebrałem wszystko do kupy, wrzuciłem na ogara, pomodlilem się i wyjechałem Kolega odprowadził mnie kawałek, a z tego względu , że padała mrzawka, szybko się pożegnaliśmy i każdy pojechał w swoją strone! Pierwsze kilomerty robiłem niechętnie,potem było juz okej Wielu kierowców machało mi, trąbiło, zatrzymywalo sie, po to, żeby ze mna pogadać, zrobic zdjęcie..Ciągle miałem problemy ze sprzęgłem, rozregulowywało mi się, ale dawałem radę. Przed Żorami zwiedziłem bunkier, a w Skoczowie spotkałem się z Pawłem i Mateuszem.Odprowadzili mnie do Bielsko Białej, tam wjechałem na trasę na Żywiec. Dojechałem do Żywca, zatrzymałem się przy znaku " Żywiec "xD , zatrzymał się gościu , jechał Jeppem do domu, zapytał mnie czy mi w czymś pomóc, i zaprosił mnie na kawkę ( w tym przypadku herbatę ). Skorzystałem z zaproszenia, pojechałem do Niego, pogadaliśmy, Dawid poczęstował mnie kanapeczkami, pokazał mi na czym On jeździ,mimo , ze było mi przyjemnie w jego domu, musiałem zmykać, bo ogar szybko nie pojedzie, a nie wiadomo bylo co może jeszcze nawalić podczas drogi. Pożegnałem się z Dawidem , jego żoną, wymienilismy się numeremi telefonu , i ja dalej pojechałem. W Tresnej robiłem sobię zdjęcia, i zaczepiła mnie bardzo szybka i zoorganizowana rodzinka.Christophoros ze swoja żoną też śmiga na moto, pogadaliśmy chwile, porobiliśmy zdjęcia, i rozeszliśmy sie.Zarąbista rodzinka xD . Dalej do Nowego Sącza praktycznie bez postoju zajechałem. Po drodze było kilka takich akcjii. Jest piękna pogoda, ciepło, duszno, za 5 minut , 2 km dalej, wjeżdzam (dosłownie ) w ściane deszczu, i za 10 minut, znów pięknie.. Troche tego nie rozumiałem xD. Dojechałem do znaku "Województwo Podkarpackie" , lekkie podniecenie, ucieszenie, że juz tutaj jestem, robie zdjęcie, a w dole rodzinka pije kawkę na ogródku, robią grila i sie patrza na mnie, jak się cieszę i mówie sam do siebie xD Potem, żeby nie było , ze jestem nie ogarnięty, to wyjaśniłem im , że się cieszę ze tyle przejechałem .Do Strzyżowa było jeszcze kilkanaście kilometrów, przejechałem ten odcinek bezawaryjnie. Na miejscu w Strzyżowie zadzwoniłem po Krzysztofa, wyjechał po mnie swoją cbrką 125 , zajechaliśmy do domu. Tam był mój pierwszy nocleg, w garażu .





30 Czerwiec- pogoda średnia, umówiłem się z Krzysztofem , że zostane u niego 2 nocki.Dziś Krzysztof zaoferował mi dzień pełen wrażeń. Rano poszlismy do kościoła, poczym udaliśmy się po jego znajomych, ja przesiadłem sie z ogara, na plecak u Adriana na Cbrce, Krzysztof zebrał ekipę i pojechalismy zwiedzać podkarpacie.Cały dzień jeździliśmy, zwiedziliśmy ciekawe miejsca , objechaliśmy ponad 400 km.Niestety jedna z cbrek, z plecakiem , miała wypadek, nie tyle wypadek co małą stłuczke. Kilka obdrapań, siniaków, kilka godzin postoju na komisarjacie, 300 zł i 6 pkt , i mogliśmy dalej jechać. W drodze powrotnej , złapał nas deszcz, cali byliśmy mokrzy, wiec udaliśmy sie do domów.Po powrocie, przebraliśmy sie, troche wysuszylismy ubrania, i ja udałem się do garażu celem zmienienia pierścieni w ogarze.Tę nocke spałem juz w domu : ) Na wieczór pozegnałem sie z Krzysztofem (rano szedł do pracy ) , podziękowałem za jedzonko, nocleg, za miłą atmosferę i poszedłem spać.




1 Lipiec-Piękna pogoda.Wraz z bratem Krzysztofa przygotowaliśmy śniadanie, pierwszy raz w życiu dowiedziałem się, że na podkarpaciu je się żurek na sniadanie, ale nie byle jaki żurek. Bardzo mi smakował, muszę zrobić go kiedyś u siebie w domu . Pogadaliśmy , pośmialiśmy się, po czym wszystko spakowałem na ogara, i udałem się w strone Rzeszowa!20 km przed Rzeszowem, natknąłem się , na otwarty garaz, a w środku właściciel miał pełno gratów do moplików, do starszych motorków. Zatrzymałem się , zagadałem z nim, odkupiłem od niego Tłok i klapę prawą sprzęgła. Od tej pory sprzęgło juz się nie rozregulowywało. Wjechałem w Rzeszów, trochę sie zgubiłem, chciałem wejść do sklepu AGMOT, ale nie udało mi się go znaleźsc. Przejechałem przez Rzeszów, dojechałem do Sokołowa Małopolskiego, gdzie czekało na mnie 2 chłopaczków. Zaprosili mnie na obiad, pogadaliśmy, pośmialiśmy się nie chcieli mnie puścić ale musiałem jechać dalej..Mótór szedł jak nigdy, silnik palił , jeździł az miło.Dojechałem do Opola Lubelskiego i zaczęły się problemy... Tylne koło zaczęło latać, tak jakbym miał luźny wahacz, koło odkrecone.. Nie umiałem ruszać ze świateł, tak mną rzucało, ludzie sie na mnie dziwnie patrzyli, chyba myśleli, że jestem pijany?! Udało mi się wyjechać z centrum, stanąłem koło jakiejś szkoły, tam rozebrałem koło, myśalełm też, że łożysko poszło. No nic, rozebrałem koło, patrze łożysko, dobre, a koło ma bicie na boki nieziemskie.I w tej chwili szprycha wypadła.. Patrzę,a wiekszość szprych pourywane miało nyple.. (dodam że koło było nowe!!! )Zadzwoniłem po ekipe ratunkową.Zeby nie tracić czasu sam zacząłem szukać kogoś kto ma koło, lub ma szprychy, umie to zapleść i wycentrować. Zaczepiłem 2 osoby, okazało się ,ze są tutejsi, zaprowadzili mnie do kolesia który rzekomo ma takie koło na sprzedaż, ale nie miał na stanie..Cały czas siedzieli przy mnie wspierali mine poniekąd na duchu, dopuki nie przyjechali moi kumple z kołem. Jaka była radocha jak widziałem ich z daleka, jak zblizają sie z zapasowym kołem! Przyjechał Balon, Bartek, Maciek Corei i Browc. Bartek poświęcił się, i wyciagnął swoje koło, ze swojego rometa. Uratował mi życie xD . Poskładałem mojego ogara, i udaliśmy się dalej w drogę.Po zajechaniu na miejsce ( tu nie planowałem noclegu ) noclegu, odpoczęliśmy z Bartkiem i poszliśmy spać.




2 Lipiec-Piękna pogoda.Z Bartkiem szukamy koła do mojego ogara, jeździmy cudujemy szukamy, nikt nic nie ma..Katastrofa... Nagle dzwoni Marcin, za 15 minut jest juz w Końskowoli, uruchamia swoje kontakty, jednak nikt nic nie ma.. Podziękowałem Marcinowi za pomoc, za zaangażowanie poklechalismy chwile i pojechał swoją Czesia Tym razem Bartek uruchomił swoje kontakty i okazało się , ze ma ktoś tam koło, ale kawałek drogi od niego. Nie było innego wyboru wiec pojechaliśmy we 2 ogarem. Dojechaliśmy!~Udało sie kupic koło! Byłem szczęśliwy! Przyjechaliśmy do domu, wchodzę na facebooka, otwieram wiadomości prywatne a tam 3 wiadomości o treści : "hej mam koło do Ogara, gdzie dokładnie Ci je podrzucić ? ".. Hehe , zawsze tak jest, że jak się szuka to nie ma, a jak juz się ma to co sie chce, to jest tego pełno. Poprzekładaliśmy łożyska, zębatki, opony itp. Pooddawałem części Bartkowi i poźnym popołudniem wyruszyliśmy dalej do Starej Gąski. Jechalismy przez niezłe zadupia, jednak moja intuicja wyprowadziła nas z tamtąd,udało nam się dojechac do Celu. Razem z Balonem u którego dalej nocuje, odprowadziliśmy Bartka, podziekowałem za pomoc itp. Z balonem udalem się na obchód po wiosce, poznałem Marcina i Bartka Późnym wieczorem poszliśmy spać ..




3 Lipiec- Upał. Z Balonem wstaliśmy późno, cos tam porobiliśmy mojego ogara bo zanikł tylny hamulec, poskładaliśmy drugie moto balona i tak z nudów, spontanicznie balon zaproponował wyjazd do Jeruzala ( serialowych Wilkowyj ) . Tak wiec ja Balon Marcin i Bartek ( ogar 200 , ogar 200 i aprilla rs 50 ) , pojechaliśmy do Jeruzala, podczas drogi urwała mi się linka od prędkościomierza. Na miejscu widzieliśmy serialowego: Wikarego, Wójta,Michałową, Solejukową, i kogos tam jeszcze. Na początku chcieliśmy zrobić sobie z nimi zdjecie, jednak doszliśmy do wniosku, że są w pracy i nie będziemy im przeszkadzać.Podczas powrotu nic specjalnego się nie działo, pozegnałem się z Marcinem i Bartkiem.Z Balonem wyszliśmy na wioskę sie przejść, jak wróciliśmy poszlismy spać.




4 Lipiec- Upał x2 .Pożegnałem sie z rodzinką Balona, podziekowałem za gościne , i udałem się z Mateuszem na północ. Balon odprowadził mnie do Siedlc, tam się pożegnalismy i ja udałem sie dalej.Po drodze mijałem jakieś ciekawe miejsca, pozwiedzałem i pojechałem dalej. Koło Myszyńca zaczęły się z ogarem problemy. Zarzuciło mi świecę, zatrzymałem się , akurat był przystanek, wiec oparłem ogara , wykręcam świece, ( nagaru z 1 mm ) , wyczysciłem, zakładam i nagle podjeżdza do mnie samochód. Zatrzymuje się, wychodzi gościu (Oskar), mile nastawiony, pomocny,rozmawiamy dłuższą chwile, wymieniliśmy się numerami , wspomógł mnie kilkoma $$ , i po chwili odjechał. No to ja nie czekając długo, odpaliłem ogara i także pojechałem dalej.W Rozogach pomyliły mi sie drogi i zamiast jechać na Piecki, pojechałem na Szczytno... Kilkukrotnie po drodze do Szczytna robił mi to samo ( zarzucał świece nagarem ) , juz wiedziałem , ze jest cos nie tak. Udało mi się wyjechać 5 km za Szczytno, i ogar poległ. Podjechał do mnie gościu golfikiem 4 , wyskoczył z inicjatywą, że pojedzie mi po nową swiece, więc sie zgodziłem, za 15 minut był sprwrotem, z nowa świecą. Ogar odpalił, wiec czym prędzej pozbierałem swoje manele i ruszyłem w drogę. Po drodze było słychać głosy z silnika, tak jakby ktoś uderzał łyzką o patelnię. Ujechałem 7 km od Szczytna, i ogar totalnie poległ... : ( Zadzwoniłem po kolegów z Piecek, przyjechali po mnie. Rozkręciłem głowicę , zdjąłem cylinder i ujrzałem : porysowany cylinder, tłok uderzający o głowicę, i luz na wale. Byliśmy ok 30 km od miejsca noclegu itd. Próbowaliśmy załatwić z Maćkiem i Przemkiem transport samochodem, jednak nikt nie był w stanie po mnie wyjechać. Nie było innej opcji, wiec Przemek zaczął łapać stopa. Tak jest dobrze czytacie, stopa. Łapał same auta większe, lub z przyczepką. Sporo samochodów się zatrzymywało, ale przeważnie były zapakowane po dach. Przemek zatrzymyał jednego stopa, jechało małżeństwo fordem focusem kombi, ciągneli za sobą przyczepkę , na przyczepce mięli 5 płyt żwirowych, z tyłu przyczepka była zamknięta, z przodu, były płyty nie zabezpieczone i przyczepka była otwarta. Gdy Przemek zaczął łapać stopa, kierowca tego focusa gwałtownie przychamował, i wszystkie płyty uderzyły w klapę tego forda . Huk był niezły, polewe mieliśmy też niezłą xD . Gościu wyszedł, zaptyał co się dzieje, powiedzieliśmy , ze potrzebujemy pomocy, ale, ze mieszkali 2 km dalej, to nas nie wzięli.Cała tylna klapa od samochodu do wymiany xD . Kierowca wsiadając, powiedział taki tekst do żony " kochanie, w końcu czas zmienić auto" xD
Po 20 minutach złapaliśmy kolejnego stopa. Złapaliśmy tira, Litwin jechał do domu, do Wilna, miał praktycznie pustego tira ( przyczepę ) , wrzuciliśmy w czwórkę ogara, toboły, ja wsiadłem do cięzarówki,i pojechaliśmy. Mimo tego, że On mówil swoim językiem, a ja swoim, udało nam się mniej więcej dogadać. Jednak kierowca tira nie zrozumiał dobrze miejscowości, ja chciałem dojechać do Piecek, a On chciał mnie wywieść do Piszu. Zboczyliśmy nieco z trasy, i wysiadłem 20 km od Piecek. We 2 wytargaliśmy ogara z przyczepy, i dopiero tam, udało nam sie załatwić transport samochodem ogara do domu. Gdy dojechaliśmy to odetchnąłem, zrobiliśmy grila , poszliśmy spać ( za dużo wrażeń jak na 1 dzień ) xD.



5 Lipiec-Cieplutko. Z rana, zadzwoniłem po Oskara (nie znałem nikogo tam kto by miał części do rometa ), powiedziałem jak wyglada sytuacja, i On bez wahania, podjał się próby przywrócenia ogara do żywych ( allegro- motoryzacja- części ogar 200 ). Ja w tym samym czasie, zabrałem sie z Maćkiem i Przemkiem za rozbieranie silnika. Silnik rozebrany, dostaję telefon od Oskara,że przyjedzie po mnie i pojedziemy po części, bo znalazł gdzieś używki, w dobrej cenie. Za niedługą chwile, był już pod domem Maćka. Zabrał mnie i pojechaliśmy do Mrągowa, kupic części. Najpierw pojechalismy do sklepu, zobaczyć po ile chodzi tłok z cylindrem i wał.Kupiłem tam nowe simmeringi ,nową zębatkę, jakieś zabezpieczenia. Potem pojechalismy do gościa,który miał na sprzedaż właśnie te części. Po chwili namysłu, powiedziałem : biorę. Oskar pratował mnie po raz kolejny $$ . Odwiózł mnie do Piecek, tam sie pożegnaliśmy, podziękowałem mu za pomoc,bo sam nie ogarnąłbym.. Z Maćkiem i Przemkiem poskładaliśmy silnik, włożyliśmy go do ogara, wypychamy rometa na ulicę. Przelewam gaźnik, Przemek zaczyna mnie pchać, ja prubóję wrzucic bieg, a tu sie okazuje, że biegów nie ma xD. Jedynie luz. I po raz kolejny rozbieranie silnika.. 1.5 godziny i silnik juz rozebrany i poskładany, okazało się, że wodzik nie wszedł pomiędzy zębatki. Pierwsze odpalanie, wypchnęliśmy go, na boczną uliczkę, ja bez kasku, bo wszystko w pospiechu, i pcha mnie Przemek, ja wrzuciłem bieg, i jedzie! Odpalił!, przejechałem w 1 stronę 50 m, i zawracając, juz praktycznie przy tym jak zjeżdzałem do garażu Maćka, zaczął mi zajeżdzać drogę samochód osobowy, Renault Scenik , wyskakuje z samochodu taki masorz, richtig gruby facet xd. Szuka w cos w dokumentach, ja reguluję sobie gaźnik nie zwracam na niego uwagi. Pyta się mnie czy umie czytać? Ja odpowiadam tak, pokazał mi legitymacje policjanta.No i ja miałem juz lekko nasrane w gaciach... Kazał przynieść dokumenty, Oc prawo jazdy na ogara. Wszystko mu przyniosłem, zaczął się czepiać, że nie mam tego przy sobie tylko w garażu, oglądał go pół godziny, przyczepił się , ze nie mam światła z tyłu,ze nie ma stopu, przyczepił się moich spacerówek, że mogę nimi kogos zachaczyć, ale z tego co on zrobił to ja się do tego czasu śmieje. Miałem nie wyschnięty sylikon na silniku, jak silnik składałem,miałem brudne łapki, wiec go pobródziłem, przed odpalaniem przelałem gaźnik, i troche paliwa poleciało. A ten policjant, zaczął sie czepiać, ze mam wycieki z silnika ( zapomniałem dodać, że olej nie był zalany ) , no ale według niego był wyciek. Chciał mnie skurw*syn zabrac dowód rejestracyny, powiedział, że mam wracać z mazur pociagiem..Ale mama Maćka przekonała go jakos, żeby nie zabierał , wiec oddał mi dowód i pojechał ( tylko tego, ze on stanął na środku ulicy, miał wyciek z klimatyzacji, dziecko w samochodzie ok 2 letnie, jechało nie zapięte, i jeszcze rower wiózł nie zabezpieczony, cały leżał na tym dziecku, tego nie widział..)Zwracaliśmy mu kilkukrotnie uwagę, na to jak stanął, mówiliśmy mu, zeby zjechał chociaż na poboczę, to on nam odpowiadał : "a kto mi mandat wlepi? " . Po prostu frajer...No ale pojechał sobie, w mundurze był? Nie nie, ubrany cywilnie, dopiero jak odjechał, to uświadomiłem sobie, że nic nie mógł mi zrobić.. Potem całe popołudnie spędziłem z Przemkiem, pod wieczór sie porzegnałem i poszedłem spać.









6 Lipiec-Gorąco. Dziś miałem tylko do przejechania 25 km.Mimo tego wstałem rano,podziękowałem Maćkowi i jego rodzicom, za pomoc, gościne , wyżywienie , nocleg itp. Pożegnałem sie i pojechałem powoli, po drodze nic ciekawego się nie zdarzyło, oprócz tego, że zabłądziłem xD, Około godziny 7, byłem na miejscu. Gdzie? W Zełwągach!! Poczekałem z kolegą, na mojego przyjaciela z Gliwic ( ma tutaj domek, przyjechał wypocząć). Około 9 tej, był juz na miejscu. Przyjechał z przyczepką, a na przyczepce ..... Mz etz 250 . No to pierwsze co, jedziemy się przejechać.Pojechaliśmy, pozwiedzaliśmy, popatrzyliśmy co się zmieniło i tak zleciał cały dzien. Jak to miło widzieć "swoje" twarze, tak daleko od domu


7,8 Lipiec minął podobnie, ładna pogoda, granie w siatke, kompanie się, i regulacja ogara.


9 Lipiec-w miarę Ciepło. Raniutko.. wyjazd w stroną Gdańska,Przejechałem ponad 80 km, a z ogara , z gaźnika cieknie, i to bardzo cieknie... W Olsztynie spędziłem godzine na regulacji gaźnika, ale to nic nie pomogło. Wiec z cieknącym gaźnikem pojechałem dalej. Ogar, słaby oj słaby, no ale dawał jeszcze radę, już ledwo dyszy, ledwo zipie, ale po kilku godzinach jazdy, ujrzeliśmy piękną zieloną tabliczkę, z białym napisem "GDAŃSK" . Jak ja się w tedy cieszyłem xD, mniej wiecej znałem to miasto, wiec nie wjeżdzałem na starówkę, ani do portu , czy też Westerplatte, mknąłem dalej. Jako dzisiejszy cel wyznaczyłem sobie Jastrzębią Górę, wiec jade podług znaków. Wyjeżdzam z Gdańska, jadę na gdynie znak: "Gdynia 18 " , ja mówie oo jak blisko, przejechałem 5 km, i pisze : " Gdynia 25 " ja, mówie co jest ku*wa, przeciez dobrze jadę, a tu takie jajca, zawróciłem się, błądziłem po Sopocie, i wyjechałem na tę samą drogę, i znów "Gdynia 18" za chwile "Gdynia 25" , i za kolejne 5 km, " Gdynia 18 " , nie umiałem rozkminić tych znaków, ale twardo jechałem. W koncu dojechałem do Gdyni, jadę blisko zatoki Gdańskiej, tak blisko, że postanowiłem sobie zrobić zdjęcie. Zaczepił mnie pewien mężczyzna, jeździ on rowerem po Polsce, to jest niezły hardkor, zrobiliśmy sobie zdjęcie i rozjechaliśmy się. Koło godziny 17 dojechałem do Jastrzębiej Góry, wyjechał po mnie Adrian swoim chartem. Udałem sie na miejsce noclegu. No ale cała noc przed nami, nie będziemy siedzieć w domu, wiec postanowiliśmy pojechać do centrum Jastrzębiej góry, i pozwiedzać.. Gdy juz pozwiedzaliśmy, pojechaliśmy na plaże, tam się wykompałem, no i oczywiście , wjechałem ogarem do naszego Morza Bałtyckiego... Porobiłem kilka fotek, i wyjezdzając z plaży, miałem wywrotkę, hehe, ludzie mięli niezłą polewe ze mnie Specjalnie jak sie wywróciłem, krzyczałem coś, i wymachiwałem rękami xD. Po tej całej "szopce" udaliśmy sie do domu...


Źródło: https://www.facebook.com/pages/Ogarem-2 ... ts&fref=ts
RequiredData napisał(a):Czopy na wale wyruchane!

Po co oglądać kabarety, jak można sie zalogować na romety.net :lol:

Image

GG 31086291
patryq
Mechanik
Mechanik
 
Posty: 869
Rejestracja: 2011-02-21, 21:08
Miejscowość: Kaczory

Poprzednia

Wróć do Wycieczki

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron
x

#{title}

#{text}